Kicz w powszechnym rozumieniu to utwór, który raczej nie ma zbyt dużej wartości. Jak podaje encyklopedia, przedmiot kiczowaty schlebia raczej masowym gustom niż elitarnym. Czyli jest to po prostu coś, co nie przedstawia żadnej wartości artystycznej. Z drugiej strony można powiedzieć, że kicz to przecież także sztuka, tylko rządząca się specyficznymi zasadami. Poza tym to, czy coś jest ładne czy brzydkie to przecież kwestia gustu. Jak to jest naprawdę z kiczem?

Skąd wzięła się nazwa?

Potocznie nazywają coś kiczem mamy na myśli brzydotę i marność, taniość wykonania. Taki przedmiot może nawet cechować się pewnego rodzaju przepychem, dekoracyjnością, ale często za ta dekoracyjnością nie idzie dobry gust. Kicz może dotyczyć książki, wiersza, jak i filmu czy rzeźby. Warto też dodać, że kicz to określenie bardzo pejoratywne. Co ciekawe, samo to słowo zostało pierwszy raz użyte w roku 1870 roku w Monachium i w ten sposób określono obrazy.

Wesele Figara – kicz czy sztuka?

Co ciekawe, za kicz uznawane są często dzieła nowatorskie, a w każdym razie aspirujące do nowatorstwa albo przez niektórych uznawane za nowatorskie. Problem z dziełami nowatorskimi jest jednak taki, że czasami krytycy sztuki rzeczywiście mają rację i dzieła aspirujące do nowatorskości z biegiem czasu zostają uznane za dzieła grafomańskie i po prostu zapomniane. Jednak czasami jest tak, że rzeczy uznawane za kicz po latach są jednak uznane za wysoce wartościowe. Można więc powiedzieć, że to czy coś jest kiczem czy nie weryfikuje czas oraz dystans do własnej epoki. Na przykład komediowe opery Mozarta, takie jak na przykład Wesele Figara uznawane były przez krytyków żyjących w czasach muzyka za pozbawione wartości artystycznej. Dzisiaj krytycy patrzą już na te utwory dużo bardziej przychylnym okiem.

Celowy kicz, czyli pop art

Często jest też tak, że artyści celowo używają kiczu jako formy przekornej wypowiedzi artystycznej. Przykładem celowego kiczu jest taki kierunek w sztuce jak dadaizm. Inny przykład to pop art i sztuka Andy Warhola.